niedziela, 26 października 2014

Rozdział 17

W KOŃCÓWCE POSŁUCHAJCIE TEGO


     Kino z Harrym. Ugh. I w co niby mam się ubrać? Rozglądałem się po garderobie. Oczywiście ominąłem pomieszczenie, gdzie były same garnitury, krawaty i białe koszule. W drugiej części były luźniejsze ubrania, które rzadko kiedy nosiłem. Wziąłem czarny T-hist, bez nadruków i spodnie w tym samym kolorze. Z wieszaka zdjąłem jeansową kurtkę, którą przewiesiłem sobie przez ramię i złapałem czarne adidasy, które założę na dole. Założyłem ubrania na siebie i przyjrzałem się swojemu odbiciu. Spojrzałem na moje buty i skrzywiłem się. Nie będą pasować. Rzuciłem je na koniec pokoju i usiadłem po turecku na ziemi, żeby wybrać jakieś inne.
    Lakierki - za poważnie.
    Adidasy - nie pasują.
    Trampki - nie na randkę!
    Klapki na basen - skąd ja je tutaj mam?
    Sandały - ludzie, muszę sobie kupić buty, bo w czymś takim nie wyjdę!
    Korki - jak ja dawno w piłkę nie grałem, ale nie.
    Szmaciaki - lądują w koszu.
    Wreszcie znalazłem białe tenisówki Boxfresh, których dawno nie nosiłem, a były idealne na tą okazję. Spojrzałem na zegarek i uznałem, że przejdę się do Harry'ego na piechotę. Zbiegłem na dół, po drodze pozamykałem drzwi do wszystkich pokoi, a w kuchni otworzyłem okno na oścież. Obejrzałem się po mieszkaniu i podszedłem do windy. Wpisałem kod zabezpieczający i zjechałem na dół.
~*~
    Czekałem przed blokiem na Harry'ego, który miał za chwilę zejść. Przynajmniej tak napisał 20 minut temu. Chciałem wyciągnąć już telefon, kiedy on wybiegł z klatki przeczesując włosy. Były zaczesane do tyłu i nie kręciły się tak jak zwykle, co mnie trochę przeraziło, ale udałem, że tego nie widzę. Miał na sobie czarne rurki, które podkreślały jego chude nogi, których mogła pozazdrościć nie jedna kobieta oraz siwy sweter, trochę przyduży, ale wyglądał na ciepły. Uśmiechnąłem się do niego i ruszyłem w stronę miejsca, w którym stał. Wyszczerzył się, ale po chwili złapał się za kieszeń i wyjął z niej komórkę. Spojrzał na wyświetlacz.
     - Daj mi chwilkę!- powiedział i obiegł trochę dalej. Westchnąłem z rezygnacją i oparłem się o uliczną latarnię. Było dość widno jak na wieczór, ale to lepiej. Loczek wrócił po chwili i powitał mnie po raz drugi, ty razem lepiej, swoim szczerym uśmiechem. Od razu poczułem się lepiej. Hazz wskazał na swój samochód, więc pokiwałem głową i podszedłem do niego.
     - Kino?- zapytałem, a on przytaknął. Dość mało do siebie się odzywaliśmy, ale to było dla mnie jeszcze lepiej. Mogłem spokojnie myśleć, a zarazem spędzać czas z Harrym. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę centrum. Kilka minut później byliśmy pod kinem. Ruszyliśmy w stronę wejścia. Przytrzymałem przed nim drzwi i po chwili znaleźliśmy się w środku.
     - Na co idziemy?- zapytałem i spojrzałem na wielki ekran, który głosił o najbliższych sensach.- Na pewno nie na to!- powiedziałem, gdy Harry przyglądał się wielkiemu bilbordowi z "Gwiazd Naszych Wina". Przypomina mi się jak czytałem książkę i nie miałem zamiaru po raz kolejny spędzać melancholijnej nocy spędzonej nad kontemplacją mojego gównianego życia. Harry spojrzał się na mnie i wydął dolną wargę. Nie. Będę. Mu. Ulegał.
     - Dobrze.- westchnąłem i skarciłem sam siebie w myślach. Hazz ucieszył się i podszedł do kasy bo bilety, a ja ruszyłem w stronę baru. Stanąłem w kolejce i przyglądałem się śmieciowemu żarciu, które niestety uwielbiałem. Cóż, za ironia. Zamówiłem karmelowy popcorn i dwie duże cole, a do tego moje ulubione żelki, które natychmiastowo schowałem do kieszeni. Nigdy się nimi nie dzieliłem z nikim. Podszedłem do Harry'ego, który w ręce trzymał już bilety. Wystukiwał coś w telefonie, nawet nie zwracając uwagi, że stoję obok niego. Póki mnie nie zauważył spojrzałem na wyświetlacz i odczytałem tylko 3 sms'y.
      " Przyjedź jak najszybciej, Teddy tęskni. I ja też"
      " Wiesz, że mam dużo pracy"
      " Jeszcze pomyślę, ze sobie kogoś znalazłeś"
    Odsunąłem się trochę i odziałem twarz w sztuczny uśmiech, a wewnętrznie czułem się załamany. Miałem wrażenie, jakby ktoś potłukł mnie jak kruchą, porcelanowa filiżankę. Zawołałem radośnie "Harry", a chłopak odwrócił się natychmiastowo i schował telefon do kieszeni. Uśmiechnął się szeroko i pokazał mi bilety.
      - Nie mogę doczekać się tego filmu!- pisnął zachwycony.- W dodatku z tobą... -zarumienił się, a ja ucałowałem jgo policzek bez większego entuzjazmu. Nie wiedziałem co robić z informacją, którą wyczytałem z jego telefonu. KIM DO CHOLERY JEST TEDDY?!
~*~
    Cały film siedziałem wtulony w Harry'ego i w pewnym momencie miałem ochotę usnąć, ale szlochy wydobywające się od żeńskiej strony publiki (i Harry'ego) mi to uniemożliwiały. Loczek wył jak mały piesek, a łzy kapały na mnie, więc się wyprostowałem i położyłem głowę na jego ramieniu. Film ciekawy, ale książka zdecydowanie lepsza. Wypiłem już całą colę, a popcorn Harry rzucił na podłogę, gdy padł jego ulubiony cytat. Zostały mi tylko moje żelki sprytnie schowane w kieszeni, który jadłem ukradkiem, żeby Loczek ich nie dostrzegł. Obrywałem po kawałeczku i chowałem do buzi, aż w końcu Hazz spojrzał na mnie.
      - Gdybym nie był załamany obraziłbym się za te żelki.- westchnął, a ja zacząłem się śmiać. Film się skończył i puścili napisy końcowe. Zwykle miałem w zwyczaju zostawać do końca, żeby nie przepychać się między ludźmi, więc i tym razem tak zrobiłem. Zjadałem moje żelki patrząc na pusty ekran, a chłopak wyciągnął telefon. Westchnąłem. Emocje sprzed sensu powróciły, więc odsunąłem się od chłopaka. Odwróciłem głowę i włożyłem podłużnego żelka w kolorze czerwonym do buzi. Ostatnie osoby wychodziły z sali, więc i ja się podniosłem rzucając spojrzenie na ekran telefonu Loczka.
      " Przestań. I tak jesteś dla mnie najważniejsza, Rose*"
     Różyczko? Różyczko?! Do kogo mógł zwracać się różyczko. Założyłem kurtkę i spojrzałem wyczekująco na Styles'a.
     - Już!- podniósł się z uśmiechem na twarzy, a ja pokręciłem głową z politowaniem i pociągnąłem go za rękę. Spojrzał na porozrzucany popcorn i obaj wybuchliśmy głośnym śmiechem, chociaż mój był troszkę nienaturalny.
~*~
    Wieczorem podjechaliśmy pod mieszkanie Harry'ego i razem postanowiliśmy się przejść. W pewnym momencie złapał mnie za rękę, a ja poczułem dziwny skurcz w żołądku. Nie wiedziałem jak reagować na sytuacje, że Harry trzyma nie tylko moją dłoń. Może na kogoś jeszcze patrzy z takim uczuciem jak na mnie? Dostałem dreszczy i nie mogłem się skupić. Udawałem, ze słucham Harry'ego co jakiś czas się śmiejąc i mocniej zaciskaj ac dłoń, jakbym bał się, że jak go teraz puszczę to go stracę. W pewnym momencie się zatrzymałem i mocno przytuliłem chłopaka. Byliśmy już pod moim blokiem, a ja nie chciałem go puścić. Nie mogłem uwierzyć w to, że to jest jedno kłamstwo. Nadal po części miałem ochotę skończyć z nim zaraz po tym jak wylądujemy razem w łóżku. Ale z drugiej... czułem ciepło przy każdym jego uśmiechu, rozlewało się po mnie jak gorąca czekolada w chłodny, wigilijny wieczór. Wiedziałem, że przywiązałem sie do tego cholernego chłopaka o pięknych, zielonych oczach i kręconych włosach, którymi uwielbiałem się bawić. Wiedziałem, że nikt nie będzie taki jak on. Nikt mi go nigdy nie zastąpi. Wiedziałem, że nawet jeśli mnie okłamuje i ma dziewczynę, czy tam chłopaka to tamci nie będą tacy jak my. Bo tylko my jesteśmy Harrym i Louisem. I nawet jeśli mam ścisk w gardle i łzy pod powiekami to nie chcę go poszczać, zabrać na górę, zabrać ten głupi sweter, założyć na siebie i wtulić się w niego jak najmocniej, nawet jeśli wyglądałbym żenująco. Jak typowy gej. Albo baba. Co w moim przypadku wyszłoby na jeden czort.
     - Lou... -Harry szepnął czule, ale ja go nie puszczałem.- Kochanie, muszę już iść.
    Kochanie. Kochanie. Kochanie. Kurwa. Kochanie.
      - Ok... mam nadzieję, ze niedługo się zobaczymy.- odpowiedziałem i stanąłem na palcach, żeby musnąć jego usta. Puściłem go, a on powoli się odwrócił i ruszył w swoją stronę. Raz się tylko obrócił i mi pomachał, więc odwzajemniłem gest i stałem tak, dopóki nie zniknął za rogiem, a potem zdołałem tylko wyszeptać:
      - Kocham cię Loczku.- i zakryłem sobie usta dłonią ruszając w stronę mieszkania.

***
notka od autorki: Czemu ja im to zrobiłam?! *niedobry Zgredek* Ryczałam na końcówce, ok ._. To nie jest normalne. Dajcie mi dojść do siebie, ok?
*wdech*
*wydech*
*pauza*
*nie umiera*
Ok. Wracajmy.
PRZYJMUJĘ PROPOZYCJE NA PROMPTY! Bromance z 1D, wszystkie  oczywiście c: Może oprócz smutów, na razie (smuty to te gdzie jest dużo seksu), ale postaram się napisać wszystkie. Aaaa no i Rules na wattpadzie :D
Ejj, znowu mało komentarzy!
Chcecie rzadziej rozdziały, czy co? 
10 komentarz = następny rozdział
Wasza (zapłakana, załmana, niedobra) Lucy xx

17 komentarzy:

  1. o boziu boziu kocham ich :33 a to spędzanie razem czasu sdjfgjhghjb *.* czekam na kolejny z niecierpliwością :**@nxd69

    OdpowiedzUsuń
  2. KIM JEST TA PIERDOLONA ROSE? ;O
    Rozdział genialny ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział (☆^ー^☆) czekam na next 😌

    OdpowiedzUsuń
  4. O mój Boże! Ach te emołszyn! I KIM JEST TEN TEDDY?! To pytanie dręczy mnie po nocach. Ja na miejscu Louisa ogłuszyłabym Harrego, schowała w piwnicy i gdyby sie obudził to musiałby sie oswoić z myślą, ze należy do mnie. Tak powinien zrobić Louis! SZTACHETĄ GO!
    A tak serio to świetny rozdział.
    Pozdrawiam @UdoPornotic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie lepiej patelnią ? :P

      Usuń
  5. Sorka. Autokorekta @UfoPornotic

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisałam to już na wattpadzie, ale muszę się powtórzyć.
    GUBIĘ SIĘ PRZY TOBIE DZIEWCZYNO!!!
    Nie mam pojęcia, co się tu dzieje.
    Boję się kolejnych rozdziałów. Boję się twojej twórczości(co oczywiście jest komplementem c;).
    Kocham Cię, dziewczyno, ale... Kurwa, ale namieszałaś!
    I mam wrażenie, że tylko ja wolę bloggera od wattpada xD
    Nie wiem, co jeszcze mam napisać.
    Najlepiej strzeliłabym Ci takiego komentarza, że lepiej nawet nie myśleć o tym, ale ze względu na to, że była u mnie przyjaciółka i zarwałyśmy nockę co się równa z niemyśleniem, nie zrobię tego. Narazie.
    So.. Jeśli następny rozdział też tak pokręcisz, to.. No, lepiej, żebyś nie pokręciła.
    Całuję
    /Hi!
    Ps. Nie wiem, może Nouis? Kocham ten bro <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepraszam, że skomentowałam poprzedniego rozdziału, ale nie miałam czasu go przeczytać.

    Gdyby nie to, że jestem na lekcji poplakalabym się

    Jak złożyć propozycję
    @SaraZapora

    OdpowiedzUsuń
  8. super, ale namieszane xd Czekam na następny ♥
    @upsscalum

    OdpowiedzUsuń
  9. Czemu Harry nie usłyszał tego słodkiego
    "Kocham cię, Loczku" ???!?!?!? :""""(
    Uwielbiam Twojego bloga, kochanie ♥
    Czekam niecierpliwie na następny ;>
    Luv ya | Ł xx
    @uncannyStyles

    OdpowiedzUsuń
  10. O MÓJ BOŻE ! HARRY MA BYĆ Z LOU, A NIE Z JAKĄŚ PIEPRZONĄ ROSE !

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam, że dopiero teraz czytam, ale nie wiem jakim cudem o nim zapomniałam. Dodam komentarz. Bardzo podobał mi się rozdział (nic nowego).
    Pozdrawiam @AJDirectioners xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj jesteś nie grzeczna, bardzo nie grzeczna. Jak mogłaś tak zostawić Lou? O co chodzi z tą całą Teddy? Jejku ile pytań mi się teraz nasuwa ;-; No nic, pewnie w końcu się dowiemy o co chodzi, ale tak poza tym to jestem w nie małym szoku, że Lou może nie dosłownie ale powiedział komuś że go kocha, bo wydaje się takim zimnym, nieuczuciowym facetem. Choć może nawet nie to ale że boi się tego uczucia i w pełni go rozumiem ;-; nie chce przedłużać bo mam jeszcze jeden rozdział więc do następnego twoja @dreamstobottom

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydarlam sie na caly dom i uderzylam piescia w sciane dbfhdhdjsjxbd boze kto by pomyslal:'))))))

    OdpowiedzUsuń